Jako, że człowiek uczy się najdotkliwiej na własnych błędach, to najlepiej jak się uczy na cudzych. Dlatego pragnę przestrzec wszystkich tych, dla których karabinek jest bardzo ważny. Zrobiłem dwie głupoty jednocześnie i zemściły się ze zdwojoną siłą.

Pierwszą głupotą jest trzymanie karabinka w pokrowcu (kufrze). Z tego błędu troszeczkę mogę się usprawiedliwić, bo w wynajmowanym mieszkaniu nie mam po prostu miejsca na trzymanie karabinka w szafie. W domu trzymamy go najlepiej w zamykanej szafie z kilkoma szparkami do wentylacji (wyjątkiem jest zima, gdy wracając z dworu należy karabinek potrzymać w pokrowcu przez kilka godzin do wyrównania temperatur by na metalu nie skraplała się woda z powierza). Drugą głupotą było to, że nie przejechałem szmatką nasączoną oliwą PKB po strzelaniu jak wróciłem do domu. Rude ścierwo, zwane potocznie rdzą, pojawiło się na dźwigni naciągu, separatorze i lufie. Nie były to wielkie wżery, a raczej rudy nalot. Jednak przedtem HaWusia miała oksydę gładszą od pupci niemowlęcia, a teraz miejscami jest chropowata

. Wiatrówkę należy czyścić po każdym strzelaniu! PO KAŻDYM! BEZ WYJĄTKÓW!