
Trochę nas będzie, bo jeszcze Marcin mi dał znać, że się pojawi. Najwyżej się wyjdzie na prawy dziedziniec.
Zaraz tam "uciekaliśmy"... żadne takie. Podjęliśmy w pełni samodzielną i niczym niewymuszoną decyzję o zwinięciu manatków i powrocie do domu. To, że akurat zaczęło lać to tylko przypadek! I nie ma żadnego znaczenia, że przyszliśmy 2 minuty wcześniej